No! Uff… Udało się
Choć było kilka “szpagatowych sytuacji” poszło w miarę gładko.
Z czym walczyłem…
Architektura komputerów 
Docelowo assembler – ać droga doń nie była usłana różami.
Zaczynamy od pojęć tautologicznych – prawda /fałsz pod postacią bramek logicznych.
Tudzież minimalizacje, siatki Karnaugha – co prowadzi nas już bezpośrednio to układów pamięci zorganizowanych na przerzutnikach i rejestrach. I długa prosta do procesora 8086.
![]()
Zaprawdę – wiedza pierwszego sortu ;] aczkolwiek strasznie zaporowo przyswajalna :p – Na 43 osoby około 20′tu ma już wrzesień. Mua, of koz, w pierwszym podejściu ubłagałem zaliczenie hehehehe.
Co tam dalej było?… AHA – Algebra – tu nie będe przynudzał o czymś co przecież jest OCZYWISTE – transpozycje macierzy, algorytm Gaussa, macierz dopełnień algebraicznych – toć przecież wiedza wyssana z mlekiem matki [0.o] … a tak przynajmniej twierdzi nasz wykładowca – hehe Bartek
Summa sumarum – do egzaminu nawet nie podchodziłem… ;]
Nie mam, aż takich ambicji – wystarczy, że ocena z zaliczenia kwalifikowała się do przepisania na egzamin :> (na roku było aż! 8 takich przypadków khie hie).
TRZY! – Logika i Teoria Mnogości ghrrrrrr :/ ja mam chyba coś z czerepem – nie umie, nie potrafie! myśleć logicznie ?! Ten przedmiot to była totalna katastrofa – a zaliczenie go (3h z osobą która WYSYSAŁA ze mnie całą wiedzę) będe (choć nie chcę) pamięŧać do końca życia. TYLE – nie polecam – a wykładającemu wystawiam negatywny komentarz
Programowanie – ehhh – miodzio – Delphajek – Visual Pascal yhmmm – rozkosz pod paluszkami
Te obiekty, te zdarzenia, formy – something wonderfull! (Zaczynam się rozklejać
) = ale tylko dlatego, że już koniec – teraz czeka nas C++… fajnie, nie fajnie – napewno HardCore bo gostek zapowiedział, że zrobi nam mielonke z główkuff
W każdym bądź razie – projekt końcowy z programowania 5 (bo nie da się więcej) – jeszcze nie umieściłem w box’ie .
Była jeszcze jakaś elektronika – z czysto teoretycznego punktu widzenia (PSpice Student), tudzież Angielski, Systemy Operacyjne – hehehe…. taaa Systemy były zaiste świetne.
A było to tak, drogie dzieci:
Dawno, dawno temu – pomiędzy przerwaniami i zadaniami, żyły sobie maluńkie procesy którymi rządził Wielki Bufor. Nie był on najlepszy władcą, ale miał wielu planistów do pomocy którzy w szrankach ze stronicowaniem prowadzili nieustanne boje o przydziały, boje w których niejeden z nich wpadał pułapkę przygotowaną przez CzegoToNiemający System Operacyjny…. heh.
Taa – fajnie nie – tyle, że nam wykładowca w taki sposób to opowiadał
– a na koniec zajęć zawsze dodawał swoim słowiczym głosem: “Serdecznie dziękuję Państwu za uwagę i zapraszam na kolejne spotkanie”
– fantastyczny gostek!


Tyle – ogółem Sessja is Defeated! … a pomyśleć, że ja szkołe średnią robiłem eksternistycznie LOL.